Szyderstwo

By Wiesław Weiss

Tylko Rock, June 1993


The Mothers Of Invention
Freak Out!
Verve (1966)

Hungry Freaks, Daddy; I Ain't Got No Heart; Who Are The Brain Police?; Go Cry On Somebody Else's Shoulder; Motherly Love; How Could I Be Such A Fool; Wowie Zowie; You Don't Try To Call Me; Any Way The Wind Blows; I'm Not Satisfied; You're Probably Wondering Why I'm Here; Trouble Every Day; Help I'm A Rock; The Return Of The Son Of Monster Magnet

Skład: Frank Zappa - g, voc; Ray Collins - voc, hca, perc; Elliot Lngber - g; Roy Estrada -b, g, voc; Jim Black – dr, voc
Produkcja: Tom Wilson

W tym celu Grupa Franka Zappy przez lidera The Mothers, dopiero późprzemianowaną na The Mothers Of lnvention, odkrył w 1966 roku młody producent nagrań Ian [Tom] Wilson. Przypadkiem trafił na jej koncert w klubie Whiskey-A-Go-Go w Los Angeles. Wysłuchał w jej wykonaniu kilku znanych przebojów rhythm'n'b lu esowych, jak Louie Louie The Kingsmen czy Gloria Them. Nie zachwyciła go, zaproponował jej mimo wszystko nagranie singla. Cztery miesiące później spotkali się w studiu. Zagraliśmy dwa własne utwory - wspomina Zappa . "Any Way The Wind Blows" i "Who Are The Brain Police?". Wilson dopiero wtedy zrozumiaf, że nie jesteśmy jeszcze jednq grupq rhtyhm'n' bluesowq z Zachodniego Wybrzeża. Natychmiast zatelefonował do Nowego Jorku. Uzyskał zgodę na nagranie od razu calego albumu. Zażqdalteż budżetu większe go niż zwykle. Koszt realizacji dużej płyty wynosił wtedy średnio pięć tysięcy dolarów. Przekroczyliśmy go czterokrotnie. Ponieważ wiedziałem, że nie muszę specjalnie liczyć się z forsq, opracowałem część utworów na grupę i malq orkiestrę. W czasie sesji uznaliśmy, że warto by/oby zrobić album dwupłytowy. Wilson przeforsował nawet ten pomysł, chociaż albumy dwupłytowe należały wtedy do rzadkości, a my byliśmy przecież debiutantami - kontynuuje Zappa. A jednak formacja musiała zgodzić się na jeden kompromis. To firma Verve wymus i ła zmianę nazwy na bardziej jej zdaniem atrakcyjną : The Mothers Of lnvention.

Ukazanie się albumu Freak Out! było wydarzeniem. We Franku Zappie dostrzeżono jednego z bardziej błyskotl iwych twórców, jacy wyszli z ruchu hippisowskiego. Zachwycano się ostrymi komentarzami społecznymi w tekstach takich utworów, jak Hungry Freaks Daddy, Who Are The Brain Police? czy Trouble Every Day. Z ogromnym zainteresowaniem przyjęto też samą muzykę: mieszaninę różnych stylów rockowych, udziwnioną elementami awangardowymi i freejazzowymi, będącą jakby - najlepszy przykład to dwie zwariowane kompozycje finałowe, Help I'm A Rock i The Return Of The Son Of Monster Magnet - manifestacją całkowitej swobody twórczej. Nie dostrzeżono jednak tego, co było od początku i jest po dziś dzień istotą twórczości Franka Zappy. Nie dostrzeżono wtedy. Od dawna bowiem nie ulega wątpliwości, jak interpretować Freak Out!. Od dawna wiadomo, czym jest ten album. Błyskotliwym i bezlitosnym szyderstwem. Zappa nie czuł się związany z żadnym ruchem młodzieżowym, a już na pewno nie z hippisami, których ukazał na Freak Out! jako maminsynków i mazgajów. Widział swoje pokolenie ostrzej niż ktokolwiek inny. I pokazał w takich piosenkach, jak Motherly Love, jego wady. Nieumiejętność trzeźwej oceny rzeczywistości, brak samodzielności, naiwny idealizm. Wykpił też młodzieżowych idoli tamtych lat. W piosenkach Any Way The Wind Blows i You Didn't Try To Call Me obervvało się The Beatles i The Rolling Stones. A w utworze You're Probably Wondering Why I'm Here zadrvvił nawet z samego siebie. Zrobił wyłom w murze, przez który runęli wszyscy inni rockowi szydercy, z The Sex Pistols na czele. Ale choć nagrał od 1966 roku kilkadziesiąt płyt, nie ma zbyt wielu fanów, zwolenników, przyjaciół. Czemu trudno się dziwić. Mało kto lubi być wyśmiewany, wyszydzany, opluwany. A Zappa, mimo siwizny na skroniach, nie stracił nic ze swej zadziorności. I nadal kieruje się zasadą: nie oszczędzać nikogo.